Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zei;. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zei;. Pokaż wszystkie posty

czwartek

As you like it!


czyli kazdy Kot bawi sie jak umie (jakkolwiek dziwnie to moze wygladac, szczegolnie  przypadku Jackiego):


Ps. Zei powoli dochodzi do siebie po kastrascji. Dwa dni glownie spal i dowiedzielismy sie, ze Zei jest hipochondrykiem. W przeciwienstwie do starszego brata, ktory w kilka godzin po po zabiegu szalal jak zwykle (szaleje zreszta zawsze, pomimo przeroznych problemow zdrowotnych) Zei lezy, patrzy smutno, daje sie glaskac (nam) i wylizywac (bratu), je wylacznie puszki (operacja ma wplyw na zeby,
bo Kotu wyraznie nie wychodzi
gryzienie chrupek), snuje sie ciagnac
ogonem po ziemi, czyli jest chory.
No chyba, ze trafi sie jakas mucha...:)





środa

Pippin&Merry

chociaz Jackie z wygladu przypomina bardziej Gandalfa, ale para niepoprawnych hobbitow lepiej oddaje charakter kociejstwa.

i tigrotti

czyli tygryski. Nie bylo nas dlugo, wszystko moja wina: nie mialam czasu ani na zdjecia ani na pisanie (przez co stracilam bez powrotu kilka miesiecy z zycia Zei, ktorych to nie uwiecznilam aparatem..). W miedzyczasie wyleczylismy sie z grzybicy (najpierw Zei pozniej Jackie), zapalenia gardla (Jackie), ze swierzbowcow usznych (najpierw Zei, pozniej Jackie), z ziarniaka (Jackie, to znaczy nie wyleczylismy sie bo cholerstwo ciagle wraca, na razie, odpukac, jest spokoj, moze nawet uda sie nam zaszczepic) oraz z zakazonej rany na uchu (Jackie). Taki moj los widac, ze kazdy moj kot musi koniecznie miec problemy zdrowotne :D Teraz czeka nas szczepienie i wymiana ostatnich zabkow u Zei (miejmy nadzieje, ze wszystko pojdzie gladko i ze nie maly nie wezmie za przyklad starszego brata, ktory ma wszystkie zeby krzywe, nie wiedziec czemu...). A tymczasem tygrysiatka sa na wakacjach:

piątek

Zei

Zei dotarla do nas wczoraj. Jedna z 14. Albo jeden, trudno wyczuc; jak na razie stawiamy, ze Zei jest dziewczynka, szczegolnie, ze jej  zachowanie jest wyjatkowo dziewczynskie: ciagle pieszczoty, mruczenie i rozrabianie ile wlezie. 
Zei ma 6 tygodni. Wczoraj podbila moje serce; pojechalam zabrac malego czarnulka, ktorego wybralismy 3 tygodnie temu. Wzielam na rece tego rudzielca i juz go nie puscilam :)
Zei to nazwa klubu w Lecce; Zei, o ile dobrze pamietam, to nazwisko kolumbijskiego partyzanta (bodajze, nie dam sie za to pokroic); moja przyjaciolka, jedna z zalozycielek i prowadzacych klub Zei dala mi namiar na maluchy (zreszta to ona przyniosla mi do domu malego Jackiego z rodzenstwem :)). i dlatego Zei nazywa sie tak, jak sie nazywa. 
Panie i Panowie: Zei! :D